Mamy nowych Mistrzów Świata!

Milena Klimiuk, Kacper Kisielewski, Jakub Michalski z CKiS Skawina - drużynowymi Mistrzami Świata U16. Trenerem mistrzowskiej ekipy był Marcin Kuflowski. Dominika Ocylok (z Oświęcimia) - mistrzynią świata juniorek U26. Maciej Kędzierski (z Krakowa) i Błażej Krawczyk (z Tarnowa) - brązowymi medalistami w kategorii U26.

Na piątym miejscu sklasyfikowano ponadto juniorów U21 z pięcioma graczami CKiS Skawina w składzie (Łucja i Konrad Ciborowscy, Kacper Kuflowski, Franciszek Kurlit i Wojciech Okrzesik) i drużynę U31 z Maksymilianem Chodackim i Wojciechem Kaźmierczakiem (Piast Skawina) w składzie. Przeogromne gratulacje dla młodych Małopolan, którzy znakomicie spisali się podczas zakończonych kilka dni temu Drużynowych Mistrzostw Świata Juniorów w niderlandzkim Veldhoven! 

Z perspektywy Małopolski najmocniej kciuki trzymaliśmy za dwie najmłodsze reprezentacje, w których łącznie wystąpiło aż ośmioro zawodników CKiS Skawina (na dwunastu)!

Reprezentacja Polski U16, prócz trójki skawinian reprezentowana przez Aleksa Bukata (AZS Wratislavia) oraz Szymona Grabalę i Jana Łuczeczko (Primus Pruszcz Gdański), sięgnęła po złote medale, choć po drodze do sukcesu sporo "wycierpiała". Eliminacje się długo nie układały, ostatecznie młodzi zakończyli je na piątym miejscu. Ćwierćfinał zaczął się fatalnie - od przegranej z 31 IMP z Węgrami w pierwszym z trzech segmentów. Jednak drugi przejdzie pewnie do historii brydża - 92:15 w 14 rozdaniach to rzadka sytuacja. Półfinał i znowu prowadzenie rywali z Estonii na początek. Ale później już dominacja biało-czerwonych. Finał z USA już nie miał większej historii. Rozpędzone "szesnastki" prowadziły od początku do końca, zwiększając swoją przewagę.

W kadrze U21 aż pięcioro reprezentantów to zawodnicy I-ligowej Sfory CKiS Skawina. Młodzi, choć średnio trzy lata młodsi od rywali, jak burza przeszli przez pięciodniowe round robin, wygrywając tę część zawodów. Niestety jedyny słabszy dzień przytrafił się podczas ćwierćfinału na Chiny. Polacy długo prowadzili, jednak w końcówce szala przechyliła się na stronę rywali. Najważniejsze, że wszyscy zawodnicy mają jeszcze dużo gry w tej kategorii wiekowej przed sobą, bo żadne z nich nie "wyrasta". To dobrze rokuje na przyszłoroczne Drużynowe Mistrzostwa Europy, gdzie na pewno polski zespół powinien być faworytem.

Przed mistrzostwami najmniej szans na walkę o medale dawano reprezentacji U26 z Maciejem Kędzierskim i Błażejem Krawczykiem w składzie. Chłopaki jako ostatni ze wszystkich reprezentantów Polski na zawody w Niderlandach dowiedzieli się, że otrzymali powołanie, zagrali świetny turniej i to głównie ich zasługą jest, że dość niespodziewanie (jednak) sięgnęli po brązowe krążki. Choć mogło być lepiej, bo półfinałowy rywal, Singapur, nie tylko był w zasięgu, ale wręcz był "na widelcu", a dość wyraźne prowadzenie w ostatnim rozdaniu zamieniło się w... porażkę.

Wychowanka Macieja Janeczko z Oświęcimia, Dominika Ocylok, nie tylko sięgnęła po "złoto" z koleżankami z ekipy, ale też była prawdziwą liderką mentalną swojego zespołu, który - podobnie jak najmłodsi - miał podczas zawodów swoje problemy, zwłaszcza na początku. W decydujących bojach - znowu podobnie jak najmłodsi - polskie dziewczęta przejeżdżały jednak swoje rywali niczym walec, pewnie eliminując kolejne przeszkody w play-off, by na koniec zasłużenie wysłuchać Mazurka Dąbrowskiego.

Żal też ekipy U31 w składzie z parą Piasta Skawina - Chodackim i Kaźmierczakiem, którzy przez całe zawody spisywali się bardzo dobrze. Pechowa porażka ćwierćfinałowa z późniejszymi mistrzami świata - Francją zakończyła marzenia o medalu. Szkoda tym bardziej, bo po trzech z czterech segmentów tego meczu nasi wyraźnie prowadzili. Sytuacja zmieniła się, gdy "na boisku" nie było już Maksa z Wojtkiem...

- To były bodaj najbardziej udane w historii mistrzostwa świata dla naszych reprezentacji. Złote medale drużyny młodzików i juniorek - nie są dla mnie specjalnym zaskoczeniem, bo akcje tych drużyn przed mistrzostwami stały dla mnie najwyżej. Ale to tylko sport, a apetyty na zwycięstwo miały i inne zespoły. Widząc na własne oczy i czując na własnej skórze, co przeszły obie te ekipy na zawodach, śmiało można potwierdzić tezę, że często największe sukcesy rodzą się w bólach. Najbardziej żal z kolei reprezentacji U21, która grała "zawody życia", ale jeden dzień przekreślił wszystko co zbudowali wcześniej - ocenia Marcin Kuflowski, trener klubowy CKiS Skawina, a także coach reprezentacji U16 w Veldhoven.